Dziki Kraków, cz. 6. Torowisko Bieżanów

Na chwilę odłożymy na bok temat krakowskich fortów, choć to temat rzeka, który dostarcza licznych pomysłów na rowerowe wycieczki. Tym razem odkryjemy Kraków z jego innej, industrialnej strony. Mimo, że przymiotnik ten nie jest pierwszym, który przychodzi na myśl gdy myślimy o mieście Smoka Wawelskiego, to z pewnością miłośnicy poprzemysłowych klimatów znajdą tu dla siebie niejedną atrakcję.

My na wstępie do tego nowego rozdziału zwiedzania dzikiego Krakowa zabierzemy Was do dzielnicy Bieżanów, do największej w mieście zajezdni pociągów. Z pozoru zdawać się może, ze takie jak to miejsce może rzucić na kolana tylko jakiegoś zatwardziałego fanatyka kolei. I owszem, główną atrakcją zajezdni są opuszczone aczkolwiek współczesne wagony ciągnące się setki metrów na bocznicach. Jednak poza taborem kolejowym przy torowisku można jeszcze zwiedzić inne obiekty.

planeta-dzika_dsci2064

Spacer po zajezdni rozpoczynamy idąc wzdłuż czynnych ciągle zakładów PKP. Co krok straszyć nas będą tablice informacyjne, że to teren należący do Polskich Kolei Państwowych więc wstęp jest wzbroniony. Niewiele robiąc sobie z ostrzeżeń minęliśmy zakłady naprawcze taboru i weszliśmy na teren torowiska z pozostawionymi tam wagonami.

planeta-dzika_dsci2040

Weszliśmy do jednego z nich i od razu wiedzieliśmy, że nie jest w stu procentach opuszczony. Zapach wskazywał, że lokatorzy są niedaleko. Wystarczyło otworzyć drzwi do pierwszego przedziału, by potwierdzić tę hipotezę. Nie chcąc zaburzać rytmu dnia doraźnym lokatorom wagonów, postanowiliśmy zwiedzić inne obiekty w terenie.

Jednego z nich  trudno było nie dostrzec. Nad torami unosiła się wysoka konstrukcja o dziwnym kształcie przypominającym ptaka. Z daleka nie umieliśmy określić mi do czego służyła. Dopiero gdy zbliżyliśmy się do dziwoląga wydedukowaliśmy, że jest to stara sortownia węgla, służąca do wsypywania do wagonów węgla służącego jako paliwo do niezelektryfikowanych pociągów. Konstrukcja była bardzo wysoka i masywna, a opierała się na wąskich jak na swoje proporcje nogach, co dawało jej nieco komiczny wygląd. Drabinka przymocowana do jej jednej ściany umożliwiała wejście na górną platformę, co też zrobiliśmy. Na górze znajdował się zsyp na węgiel, a więc nasze przypuszczenia co do przeznaczenia budowli sprawdziły się.

DSCI2050.JPG

planeta-dzika_dsci2051

Przy okazji z góry dostrzegliśmy w niewielkiej odległości wieżę ciśnień i postanowiliśmy się do niej udać, licząc że wejście do niej będzie otwarte. Tym razem szczęście nam sprzyjało, drzwi wieży stały otworem i trudno było oprzeć się pokusie zwiedzenia obiektu. Wspięliśmy się schodami wokół wewnętrznego silosa i dotarliśmy tak na ostatnią kondygnację na wysokości 5 piętra. Przed nami stała drewniana drabina oparta o szczyt wewnętrznego silosa. Bartek wdrapał się po niej na samą górę, płosząc gołębie śpiące smacznie na krawędzi zbiornika.

planeta-dzika_dsci2086

Nacieszyliśmy oczy ładnymi widoczkami z okien wieży i wróciliśmy na dół. Pokręciliśmy się chwilę po torowisku, a w drodze powrotnej zerknęliśmy do zakładów naprawczych PKP, gdzie mimo weekendu robotnicy walczyli z niesprawnym pociągiem. Zapach żelaza przypominał podróże pociągami z dzieciństwa. Z pewnością nie powinniśmy zbliżać się tak blisko do zakładu, ale robotnicy nie mieli nic przeciwko nam. Udaliśmy się do wyjścia. Ponownie, choć z przeciwnej strony minęliśmy pierwszą tablicę ostrzegawczą i opuściliśmy teren kolei.

planeta-dzika_dsci2069

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s