Dziki Kraków, cz. 4. Fort „Mistrzejowice”

Kolejny fort, który stał się celem naszych rowerowych wycieczek po Krakowie to fort Mistrzejowice, który w latach świetności pełnił funkcję fortu pomocniczego i bronić miał dolinę rzeki Dłubni (wzdłuż której, notabene, biegnie szlak rowerowy, o czym jeszcze trzeba będzie napisać).

Dziś znajduje się na uboczu dużego osiedla mieszkalnego, skryty wśród gęstych krzaków i zarośli.
Podejrzewam, że większość mieszkańców osiedla nawet nie ma pojęcia, że tuż za ich podwórkiem kryje się architektoniczna ciekawostka.

planeta-dzika_dsci9775
Dojazd do obiektu to w naszym wypadku niemała wycieczka przez Kraków. Pogoda akurat nam dopisywała, więc postanowiliśmy przejechać się przez Nową Hutę, która ma chyba najlepiej w Krakowie przystosowane drogi dla rowerzystów. Dzięki licznym ścieżkom rowerowym jazda po tej części Krakowa to czysta przyjemność.
Z Huty odbiliśmy na północ i dojechaliśmy do osiedla, które skrywa fort.  Odnaleźliśmy ścieżkę do obiektu, przy której zostawiliśmy rowery.
Chociaż w literaturze fort Mistrzejowice jest uznawany za niewielki, oferuje wiele smakołyków dla amatorów opuszczonych miejsc.
©Planeta Dzika_DSCI9785.jpg

Zwiedzanie rozpoczęliśmy tradycyjnie od zewnętrznych elementów. Podobnie jak w przypadku fortu „Łapianka” na dach i mury fortu bez trudu można się dostać.

Wejście do głównego budynku, czyli do koszar, również nie stanowiło najmniejszego problemu. Budynek ten zachował się w całości, choć ząb czasu nadgryzł go mocno i oprócz ogołoconych ciemnych i brudnych pomieszczeń niewiele można było tam znaleźć. Jednak penetrowanie nieoświetlonych zakamarków podnosi poziom adrenaliny. W obiekcie byliśmy sami, ale znajdywaliśmy liczne ślady bytności tymczasowych nielegalnych mieszkańców.
planeta-dzika_dsci9779
Niestety specyfiką fortów jest ich wielkie zaśmiecenie, za które odpowiedzialni są nie tylko koczujący tam bezdomni, ale, a może głównie okoliczni mieszkańcy, dla których fort najwyraźniej wygląda jak śmietnisko. Przykro jest patrzeć  i wstydzić się za taką ignorancję i wulgarność innych ludzi.
planeta-dzika_dsci9781

Fort zrobił na nas wrażenie. Pozytywne, mimo tej smutnej refleksji na temat gatunku ludzkiego. Można powiedzieć, że fort Mistrzejowice miał dużo szczęścia i nie został wyburzony, jak spora część dawnych fortyfikacji w okół których zaczęło rozrastać się miasto.

Choć bardzo zaniedbany obiekt ten warty jest uwagi. Polecamy wszystkim lubiącym ciemne, piwniczne korytarze 😉
planeta-dzika_dsci9793
planeta-dzika_dsci9773
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s