Dziki Kraków, cz.2. Dworek w Piekarach

Na kolejną wycieczkę w ramach niestandardowego zwiedzania Krakowa wybierzemy się za miasto, ściślej do pobliskich, przylegających do Krakowa Piekar. Wioska ta z pozoru niespecjalnie interesująca, podobna setkom innych małopolskich wsi, ukrywa w swoich granicach perełkę architektoniczną, pałac rodziny Milieskich.

planetadzika_dsci0908

Jest to średniej, jak na standardy pałacowe, wielkości budowla, skonstruowana w stylu neogotyckim, co nawet niewprawne oko laika jest w stanie dostrzec. Dwór powstał w połowie XIX wieku i do II wojny światowej znajdował się w posiadaniu bogatej szlachty, najpierw rodziny Milieskich, później Braunów. W czasach okupacji stacjonowali w nim niemieccy żołnierze, a po roku 45 przeszedł w ręce państwa polskiego, które uczyniło z niego najpierw technikum zielarskie, a następnie sprzedało obiekt Szpitalowi Specjalistycznemu im. dr Józefa Babińskiego. W 1995 roku pałac został ponownie sprzedany prywatnemu inwestorowi, jednak jak się okazało doszło do nieprawidłowości prawnych i, jak to często w takich sytuacjach bywa, pałac został pozostawiony sam sobie i zaczął niszczeć. Obecnie, choć jego zewnętrzna część trzyma się dobrze, w środku obiekt przypomina ruinę. Co ciekawe, na parterze można odnaleźć ślady rozpoczętego remontu (przygotowanie konstrukcji pod podłogę) Jednak w tym samym czasie cześć stropów już się pozawalała, a to co pozostało trzyma się na słowo honoru.

planetadzika_dsci0919

Na wycieczkę do piekarskiej posiadłości wybraliśmy się w 2015 roku jesienią. Dojazd z Krakowa to krótka przejażdżka z niespodzianką w postaci całkiem solidnego podjazdu tuż przy samym pałacu. Budynek nie jest strzeżony, ale wygląda na nierzadko odwiedzany. Nie wiem, czy przez podobnych nam poszukiwaczy przygód, czy przez rzekomych właścicieli.

planetadzika_dsci0944

Jak zwykle zwiedzanie rozpoczęliśmy od zobaczenia budynku z zewnątrz i od krótkiej chwili zachwytu nad jego piękną wieżyczką. Bez kłopotów dostaliśmy się do środka, chociaż wymagało to małej gimnastyki. Zwiedziliśmy pomieszczenia na parterowe, te w których były widoczne ślady remontu. Niestety tylne pomieszczenia przypominające kuchnię lub spiżarnię były zagruzowane a strop nad nimi zerwany. Weszliśmy na piętro i tam z duszą na ramieniu przemykaliśmy po próchniejących deskach. Odkryliśmy kominek i piec kaflowy oraz ślady bytowania ekipy remontowej.

planetadzika_dsci0936

planetadzika_dsci0930

Mimo trzeszczących desek wspięliśmy się na drugą kondygnację, która służyła jako strych. Jedne z drzwi prowadziły do wieży, na szczyt której nie dało się jednak dotrzeć. Kolejny pokój zaciekawił nas bardziej, gdyż u jego szczytu znajdowało się okienko z widokiem na wieżę od zewnątrz. Niestety zarwana podłoga uniemożliwiała bezpieczne dojście do niego. Mimo to nie byliśmy bezradni, bo ktoś z naszych poprzedników przerzucił z jednego bezpiecznego miejsca podłogi do drugiego belkę, która posłużyła jako mostek do okienka wieży. Stwierdziliśmy, że jesteśmy w stanie bez szwanku przejść tą zaimprowizowaną kładką i po kolei podeszliśmy do okna poddasza, z którego można było w pełnej krasie podziwiać pałacową wieżę.

planetadzika_dsci0952

Mając dostatecznie dużo wrażeń podczas tej eksploracji, zeszliśmy ostrożnie na dół i prześlizgnęliśmy się do wyjścia. Obeszliśmy jeszcze park otaczający pałac, przy okazji natykając się na wielką stodołę, pewnie ciągle używaną, zważywszy na ilości siana w niej przechowywane. Nam posłużyła jako tło do zdjęć.

planetadzika_dsci0965

Ze względu na uczulenie Bartka na siano nie zabawiliśmy w niej długo. Wróciliśmy po rowery i pożegnaliśmy się z pałacem. Prawdopodobnie na zawsze, bo ostatnie doniesienia ze świata eksploratorów donoszą, że wejście do środka zostało zabetonowane, a kolejne stropy uległy zawaleniu. To przykre, że tak kończy większość porzuconych przez człowieka perełek architektonicznych…

planetadzika_dsci0928

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dziki Kraków, cz.2. Dworek w Piekarach

  1. O kurcze, ale niespodzianka!
    Przypadkiem natknęliśmy się na ten dworek latem 2016 szukając… mieszkania 😉 Oglądając budujące się obok domki wielorodzinne wypatrzyliśmy w zaroślach też ten ciekawy budyneczek… Obejrzeliśmy go dokladnie dookoła, ale, z tego co pamiętam, do środka wejśc się już nie dało 😦

    Dzięki więc za ten Wasz wpis – wiem już, jak jest tam w środku… 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s