Rajd Wschodni. Podsumowanie

Kończąc relację z rajdu wschodniego, spróbujemy streścić nasze wrażenia z wyprawy w jednym poście skonstruowanym dla zabawy jak FAQ. Chcemy zakończyć ten cykl refleksyjnie i zachęcić Czytelników do odwiedzenia współczesnych Kresów.

Czy  warto?

Powyższy wstęp mówi sam za siebie. Wschód Polski jest niesamowicie ciekawym miejscem (a w sumie powinnam użyć tu liczby mnogiej, bo tworzą go różne odmienne od siebie regiony). wszystkie je charakteryzują trzy cechy: ekspansja natury, życzliwość mieszkańców i widoczna wielokulturowość, które pokrótce omówię.

  1. Natura – Pod tym względem wschodnia granica Polski przebija chyba wszystkie inne regiony. W jej pobliżu znajdziecie 7 Parków Narodowych (z czego my zwiedziliśmy podczas rajdu 5), kilkakrotnie więcej rezerwatów przyrody, o zwykłych lasach nie wspominając. Jeśli pragniecie uciec od cywilizacji, naprawdę nie musicie wyjeżdżać do rosyjskiej tajgi, czy (kto woli cieplejszy klimat) amazońskiej puszczy. Na wschodzie znajdziecie setki odludnych miejsc, zapomnianych wioseczek, oddalonych o dziesiątki kilometrów od asfaltowych dróg, pól ciągnących się kilometrami i leśnych zakamarków.
  2. Życzliwość – ta już zanikająca cecha ludzka, w dużych miastach wymarła prawie zupełnie, na Wschodzie jakoś się uchowała. Oczywiście generalizuję, ale podczas rajdu od innych ludzi spotkało nas więcej dobrego niż złego (czego nie powiem nigdy o rajdzie brzegiem Bałtyku). Przy wschodniej granicy ludzie są bardziej bezpośredni i mniej skupieni na sobie. Są bardziej skorzy do rozmowy i traktują cię jednostkowo. Przykładów na rajdzie mieliśmy bez liku: Od pana, który zaprosił nas do siebie w ulewie, przez chłopa, który nie wygonił nas ze swojego pola, choć rozbiliśmy się na środku, po ekspedientki w sklepie, wesoło zagadujące skąd to jedziemy.
  3. Wielokulturowość – w tak homogenicznym kraju jak Polska, współistnienie dwóch religii obok siebie jest godne uwagi. Na wschodzie katolicy i prawosławni (a na Polesiu do tego Tatarzy) od wieków żyją ze sobą i całkiem im to wychodzi. Wielokulturowość to nie tylko idea, jest namacalną cechą (widoczną choćby w architekturze), która na Wschodzie mieni się kolorami i dodaje tamtejszym regionom wspaniałego klimatu.

 

© PLANETA DZIKA_DSCI1907 (Copy)

Za ile takie cuda?

Za bezcen, mam ochotę powiedzieć, ale pokuszę się o szerszy komentarz. Jeśli podróżuje się tak jak my, czyli śpi się we własnym namiocie byle gdzie, a prysznic bierze się raz na trzy dni, obiady gotuje się samemu  w trasie, a atrakcje (zwłaszcza przyrodnicze) zwiedza się o świcie, kiedy nawet nie ma komu skasować biletów, to dużo pieniędzy się nie wydaje.
O plusach i minusach taniego podróżowania rozwodzić się nie będę, bo ma ono tyluż zwolenników ilu przeciwników i raczej wpisuje się to w powszechną zasadę, że o gustach się nie dyskutuje.

Nie mniej nasza 8 dniowa wyprawa zamknęła się w 600 zł za dwie osoby. W koszta wliczam wszytko: jedzenie, bilety PKP, noclegi, atrakcje itp itd.

Jeśli właśnie zabolał Was portfel sponiewierany wakacjami w 5 gwiazdkowcu na Kanarach, zachęcam do rozważenia za rok opcji rowerowej.

Ale dlaczego rowerem?

Z przekory napisałam to pytanie, ale pewnie nie jeden sobie je zadaje.

Rower bo tanio, bo zdrowo, bo wyzwanie, bo przygoda, bo walka ze słabościami, bo blisko natury, bo najlepiej.
I więcej nie mam nic do dodania.

DSCI1676 (©PLANETADZIKA)

A kto może pisać się na taką jak wy podróż?

Jeśli myślicie, że odpowiedź brzmi „każdy”, trochę się mylicie. Faktycznie każdy może zorganizować sobie i przejechać rajd, jeśli tylko ma jakąkolwiek kondycję i jest w stanie pokonać kilkadziesiąt kilometrów dziennie przez kilka  dni z rzędu. Naprawdę warto najpierw trochę poćwiczyć. Ale uwaga: dojazdy do Biedronki po piwo nie są treningami.

Co więcej, nasz „każdy” powinien mieć odporną psychikę. Różne rzeczy przytrafiają się w drodze (i nie o wszystkich sytuacjach przeczytacie na blogu), czasem warunki atmosferyczne mocno odciskają się na psychice. Żaden cyklista wam się do tego nie przyzna, ale każdy, kto parę dni spędził na rowerze miał chwile, kiedy łzy cisnęły się same do oczu a z bólu 4 liter miał ochotę wyć. Ten aspekt niestety też jest wpisany w urok podróżowania rowerem.

Pytania można by jeszcze mnożyć, dodawać i potęgować. Nie w tym rzecz. Najważniejsze by po tej  lekturze czy tego postu, czy relacji z naszej wyprawy,  Czytelnik sam poczuł nieodpartą ochotę wskoczenia na rower i odkrycia tajemnic wschodniej granicy. Liczymy na Was! 🙂

© PLANETA DZIKA_DSCI1962 (Copy)

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Rajd Wschodni. Podsumowanie

  1. Najpierw pomyślałam, że wpis będzie dotyczył Dalekiego Wschodu. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że wpis dotyczy Polski. Cudownie! Uwielbiam ludzi, którzy doceniają piękno rodzimych stron 🙂

    Podoba mi się pomysł podróżowania rowerem i spania gdzie popadnie. Bliskość natury, coś pięknego! Rozbawił mnie fragment dotyczący zwiedzania o świcie, kiedy jeszcze nie ma kto biletu skasować – sprytne!

    Na pewno nie byłabym w stanie wybrać się w taką podróż. Szkoda, że nie jestem młodsza, może wtedy miałabym w sobie odwagę i determinację, by zwiedzać w taki sposób 🙂

    Lubię to

  2. Przyznam się, że bardzo słabo znam wschód Polski. Od pewnego czasu jednak coraz częściej ten temat wraca gdy rozmawiamy o kolejnych destynacjach. Natura, życzliwość, wielokulturowość. Super! Myślę, żeby zwiedzić dzieci wschód, nocując w jakiś fajnych, tradycyjnych gospodarstwach agroturystycznych.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s