Rajd Wschodni, Dzień 5. W puszczy

Noc pod mostem okazała się przyjemniejsza niż można było się spodziewać. Wstaliśmy jednak bardzo wcześnie i już o 7 byliśmy w drodze. Niecałą godzinę później staliśmy u stóp Świętej Góry Grabarki, jednego z najważniejszych miejsc kultu prawosławia. Obawialiśmy się, że o tak wczesnej porze wejście na górę będzie zamknięte, jednak ku naszemu zdziwieniu brama wejściowa stała otworem, choć godziny dla zwiedzaczy, jak informowała tablica nieopodal wejścia, rozpoczynały się dopiero 0 10. Nie zamierzaliśmy tyle czekać i korzystając z okazji otwartej bramy, wspięliśmy się na górę. Szczerze mówiąc, spodziewałam się dłuższej i bardziej wymagającej wędrówki. Grabarka choć zwana górą przypomina bardziej pagórek i dotarcie na jej szczyt nie zajmuje więcej niż 3 minuty. Jednak to co znajdziecie na górze robi wrażenie. Każdy najmniejszy fragment powierzchni zajmują krzyże wnoszone tu przez wiernych przybywających na obchody święta Przemienienia Pańskiego. Ich ogrom jest oszałamiający. Na samym środku wzniesienia, otoczona morzem krzyży góruje piękna drewniana cerkiew należąca do żeńskiego monastyru również mającego tu siedzibę. Cerkiew dostępna jest oczywiście dla zwiedzających, jednak my akurat trafiliśmy na nabożeństwo, więc dosłownie tylko zerknęliśmy do środka. Za to mogliśmy przez chwilę posłuchać pięknego liturgicznego śpiewu.

© PLANETA DZIKA_DSCI1775 (Copy)

Było warto zwiedzić Grabarkę o tak wczesnej porze – przez to, że byliśmy jedynymi gośćmi mogliśmy w pełni poczuć klimat tego niesamowitego miejsca. Na wychodnym skosztowaliśmy jeszcze wody z świętego źródełka przy którym zaparkowaliśmy rowery. Nie wiem, na ile tamta woda czyni cuda, ale mogę potwierdzić, że wspaniale orzeźwia i daje sił w pokonywaniu kolejnych kilometrów.

Ruszyliśmy w drogę, coraz bliżej było nam do białowieskich lasów, które już majaczyły na horyzoncie. Klimat trochę się zmienił, wioski były mniejsze, otoczone lasami, sklepy pojawiały się rzadziej, główna droga została z dala za nami. Kiedy wjeżdżaliśmy w  białowieskie lasy na niebie zaczęły pojawiać się ciemne chmury. Deszcz wydawał się nieunikniony. Dopadł nas w środku lasu, nagle i dotkliwie. Wczorajsza mżawka nie mogła równać się z dzisiejszą ulewą, która w kilka minut z leśnego traktu zrobiła potok. Niestety nie mieliśmy gdzie się schować, więc ile sił w nogach pruliśmy przez deszcz. Dopiero w wioseczce Topiło przestało padać i niebo się przetarło. Śmialiśmy się, że Topiło nas nie zatopiło. 😉

© PLANETA DZIKA_DSCI1840 (Copy)
Dzika przyroda białowieskich lasów

Zadowoleni z poprawy pogody jechaliśmy dalej, do Białowieży. Nie tylko nam poprawił się humor – zdecydowanie w dobrym nastroju były gzy, które po deszczu jak wściekłe nas atakowały, licząc na ciepły posiłek. O zatrzymaniu się, by uwiecznić piękno lasu w obiektywnie nie było szans, bo nie mieliśmy ochoty stać się daniem głównym tych paskudnych much. Bardzo szybko przemknęliśmy więc przez puszczę i już o 16 byliśmy w Białowieży. Tym razem zdecydowaliśmy się na kemping i największą atrakcję, jaką proponował, czyli ciepły prysznic – który na tym rajdzie był produktem deficytowym.

© PLANETA DZIKA_DSCI1788 (Copy)

Kiedy już rozbiliśmy się i doprowadziliśmy się do porządku poszliśmy pozwiedzać Białowieżę. Jest to nieco senna (nawet w sezonie) mała mieścina, goszcząca wszystkich (frajerów), którzy pragną dotknąć nieskalanej przyrody. Co ciekawe, by dostać się do rezerwatu ścisłego trzeba dzień wcześniej zapisać się na „wycieczkę”. My o tym nie wiedzieliśmy i rzecz jasna musieliśmy zrezygnować z wizyty w rezerwacie, bo następnego dnia czekało nas kolejne 100 km i czasu na zostanie tu do godziny 11 nie było. Trochę nas ten obrót sprawy rozczarował, ale pocieszeni przez lokalnego bywalca, że „tam nic nie ma”, poszliśmy na obiad do przyparkowej knajpki. Wieczór spędziliśmy na kempingu przygotowując się do dalszej podróży. Postanowiliśmy zacząć jutrzejszy dzień od odwiedzenia rezerwatu żubrów.

© PLANETA DZIKA_DSCI1794 (Copy)
Nieczynna już stacja kolejowa, Białowieża Pałac

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s